Pawłowicz boi się Nitrasa? Unika procesu w sądzie

Wiemy, jaka jest posłanka Prawa i Sprawiedliwości, Krystyna Pawłowicz. Kobieta z temperamentem, która często mówi i pisze to, co myśli nie zastanawiając się nad tym. Nie inaczej było tym razem, gdy zwyzywała Sławomira Nitrasa. Ten jednak nie chciał być jak każdy inny i podał ją do sadu, którego Pawłowicz ciągle unika.

Wychodzi na to, że odważna Krystyna Pawłowicz boi się procesu w sądzie. Minął już rok od momentu, gdy Nitras złożył pozew przeciw posłance. Rozpoczęło się od tego, że w styczniu 2017 roku Pawłowicz dodała na Twitterze wpis obrażający go. Sejmowi chuligani, Schleswig-Holstein typu Deutschland, i jak nic, ciągle jakby na prochach „dziennikarz” Nitras z przyrośniętą do łapki komórką, wyładowują frustracje po nieudanej „okupacji” sali plenarnej, teraz zastępczo, poza salą sejmową – tak brzmiała treść wpisu.

Dzisiaj na Polsat News w programie Polityczne Graffiti był z gościnną wizytą wspomniany wcześniej Sławomir Nitras, który naświetlił jak wygląda obecnie sytuacja. Nigdy w życiu nie używałem narkotyków, nie używam. Ta sprawa jest w sądzie [od roku]. Jakoś szczególnie jej nie nagłaśniam, bo uważam, że sprawy należy nagłaśniać, kiedy się kończą, a nie zaczynają. Poseł Pawłowicz najpierw zasłoniła się immunitetem, sąd oddalił, bo to sprawa cywilna i tu immunitet jej nie chroni, później pani poseł złożyła wniosek o wykluczenie sędziego. To trwało chyba z 4 miesiące. Kilka tygodni temu dostałem decyzję sądu, że odrzuca wniosek o wykluczenie tego sędziego, co oznacza, że ta sprawa będzie się toczyć – powiedział.

Źródło: koduj24.pl, wprost.pl
Foto: facebook.com/KrystynaPawlowicz/