Giertych nie wytrzymał po słowach Cenckiewicza. Zgasił go jednym wpisem!

Polski historyk, Sławomir Cenckiewicz odpowiedział na apel Macieja Giertycha, w którym przestrzegał on katolików przed głosowaniem na PiS. Wspomniany wcześniej Cenckiewicz opublikował w odwecie jego rozmowę z oficerem SB. Chodziło wówczas o operację “Truteń”. W obronie ojca stanął znany wszystkim mecenas, Roman Giertych.

List do Cenckiewicza. Napisał Pan podłego tweeta, w którym dał Pan fragment nadziei pewnego esbeka, że uda się wykorzystać antykomunistyczne pismo mego dziadka do ataku na Adama Michnika. Doskonale Pan wie, że te nadzieje się nie spełniły. Wie Pan to z tych samych akt, na które się Pan powołuje i wie Pan to z procesu lustracyjnego (obligatoryjnego dla kandydatów na urząd Prezydenta RP), który w kampanii wyborczej 2005 został przeprowadzony wobec mojego taty. W wyroku Sąd Lustracyjny wystawił laurkę zarówno postawie taty jak i dziadka, którzy pomimo tego, że Adama Michnika ostro krytykowali, to nie przyłożyli ręki do operacji „Truteń”, którą organizowała SB. Również przesłuchiwani przez sąd dawni oficerowie SB Janusz Mazurek i SŁawomir Lipowski zeznali, że z ich akcji “nic nie wyszło”, bo stosunek mego ojca i dziadka do SB “był negatywny” i w niczym “nie chcieli pomóc” służbom PRL. Można się z moich dziadkiem nie zgadzać w sprawie wielu jego poglądów. Sam nie podzielam chociażby jego stosunku do Żydów. Można go krytykować za błędne oceny polityczne (np. obawę o inwazję sowiecką w 1981 i wynikającą z tej obawy życzliwość dla postawy Jaruzelskiego). Trzeba jednak być podłym kłamcą, aby sugerować że kiedykolwiek chociażby w najmniejszy sposób współpracował z komunistami” – rozpoczął.

W roku 1920 mój dziadek jako siedemnastolatek na ochotnika zgłosił się na wojnę z Sowietami i przeszedł szlak bojowy od Mińska, aż po Warszawę, gdzie 15 sierpnia został ranny w Bitwie Warszawskiej. Później jako pracownik dyplomacji pracował w dyplomacji w dziale, którym kierował wybitny polski dyplomata Tadeusz Brzeziński – ojciec Zbigniewa Brzezińskiego. Dziadek należał do kierownictwa SN, najbardziej antykomunistycznej partii w Polsce. W roku 1939 został przeniesiony ze swojej macierzystej jednostki (dla oficerów rezerwy) Floty Pińskiej na Bałtyk. To uratowało mu życie, bo wszyscy jego koledzy spoczęli w Katyniu. Z Niemcami walczył do 2 października 1939 roku, a wojnę spędził w obozie jenieckim. Po wojnie dziadek przyjechał z misją rządu emigracyjnego do komunistycznej Polski pod zmienionym nazwiskiem. W razie dekonspiracji groziła mu kula w łeb. Zdołał zrealizować misję i wrócić do Londynu. Następnie na polecenie rządu emigracyjnego zorganizował pierwsze antykomunistyczne radio, które nadawało ze statku na Morzu Śródziemnym. Do Polski już nie wrócił nigdy, gdyż groziła mu śmierć. Panie Cenckiewicz. Nigdy nie oceniam ludzi na podstawie tego, co robili lub robią członkowie ich rodzin. Również nie uważam, aby odpowiadał Pan w jakikolwiek sposób za postać pańskiego dziadka Mieczysława Cenckiewicza, który był zbrodniarzem i kanalią komunistyczną trudniącą się w ramach UB torturowaniem ludzi i ich zabijaniem za antykomunistyczne poglądy. Chciałbym tylko Pan zapytać w kontekście tego, że atakuje Pan mojego ojca poprzez atakowanie mego zmarłego dziadka, czy nie wstyd Panu atakować Jędrzeja Giertycha- oficera Wojska Polskiego, który całe życie walczył z komunizmem najpierw karabinem, a potem piórem i czynem, w sytuacji gdy jest oczywiste, że gdyby wpadł on w ręce Mieczysława Cenckiewicza jako agent rządu londyńskiego w roku 1945, to dzisiaj pisałbym Pan o nim jako o kolejnym zabitym przez UB i kto wie może byś się Pan nawet jakąś pracą naukową na jego temat popisywał? Czy nie widzi Pan w takiej postawie, która jest do gruntu podła i fałszywa, czegoś co jest symbolem całego pisowskiego zakłamania?
Roman Giertych
” – zakończył.

Źródło: facebook.com/Roman-Giertych-strona-oficjalna-215392231834473
Foto: youtube/Onet News, youtube/Telewizja Republika