Mega ostry list do Morawieckiego obiega internet! “Odbierana jest ziemia, ludzie są zwalniani, a…”

Znana dziennikarka, działaczka społeczna czy też autorka filmów “PGR Obrazy” i “Nieziemskie historie”, Joanna Warecha opublikowała list otwarty do premiera naszego kraju, Mateusza Morawieckiego. Odpowiedziała ona na wpis premiera, który zapowiedział powstanie specjalnego funduszu inwestycyjnego dla gmin, w których funkcjonowały Państwowe Gospodarstwa Rolne. Chce on, aby po PRL-owskie wsie “zostały rozświetlone przez nowoczesność”. Dziennikarka postanowiła publicznie pokazać, jak naprawdę wyglądała pomoc mieszkańcom byłych PGR-ów.

Szanowny Panie Premierze,
Nie ukrywam, że zelektryzował mnie pański wpis na Twitterze: “Chcemy by szarość odziedziczona przez po-PGR-owskie wsie po PRL-u została nareszcie rozświetlona przez nowoczesność. Dlatego do końca 2020 roku powstanie specjalny fundusz inwestycyjny dla gmin, w których funkcjonowały PGR”.
Moje dzieciństwo, dorastanie i młodość związane były z Państwowymi Gospodarstwami Rolnymi. W PGR-ach pracowali moi dziadkowie i moi rodzice. Pracowało w nich kilka pokoleń polskich rodzin. Od wielu lat walczę o przywrócenie godności ludziom, którzy nie byli niczemu winni, nie byli winni temu, że przyszło im żyć i pracować w PGR-ach.
To nie oni wymyślili PGR-y i to nie oni mieli wpływ na ich likwidację. Tragiczny los blisko dwumilionowej grupy społecznej jest wynikiem wyłącznie decyzji politycznych
W ubiegłym roku, wspólnie z mieszkańcami byłych PGR-ów, wysłaliśmy między innymi do Pana woreczek z ziemią z byłego PGR-u i ziarna pszenicy. Przy każdym jutowym woreczku była kartka, na której umieszczona była krótka historia jednego z dawnych pracowników Państwowych Gospodarstw Rolnych, oraz imię, zawód, miejsce zamieszkania.
Spersonalizowane woreczki wysłaliśmy też do wszystkich europosłów, senatorów, prezydentów (obecnego i poprzedników), wojewodów, arcybiskupów, marszałków województw, przedstawicieli świata nauki, organizacji branżowych i wszystkich redakcji. Była to część akcji społecznej #jestemzPGR.
Miałam nadzieję, że pochwali się tym Pan na Twitterze. Niestety, nic takiego się nie stało.
Akcja miała na celu poruszenie serc i umysłów, by systemowo i poważnie potraktować temat mieszkańców byłych Państwowych Gospodarstw Rolnych. Przecież pisali do Pana ludzie, którzy nie mieli szans na normalne życie, którzy nie mieli szansy wyjść z przenoszonej z pokolenia na pokolenie biedy. To pierwszy cel.
Drugi: kiedy upadły Państwowe Gospodarstwa Rolne, niektórym udało się stworzyć spółki pracownicze i wydzierżawili ziemię od państwa. Wiele umów dzierżawy dobiega końca i nie widać szansy na ich przedłużenie. To kolejna wielka niesprawiedliwość wobec ludzi z dawnych PGR-ów: karać ich za to, że chcą pracować.
Na bruku może zostać 50 tys. osób. Przecież podpisywali umowy ze Skarbem Państwa, w których była gwarancja – jeśli płacicie wszystko na czas, dbacie o majątek skarbu Państwa, umowa będzie przedłużona. A tym czasem co się dzieje? Odbierana jest ziemia, ludzie są zwalniani, a gminy pozbawiane dochodu.
Panie Premierze, pisze Pan “Chcemy by szarość odziedziczona przez po-PGR-owskie wsie po PRL-u została nareszcie rozświetlona przez nowoczesność”. Mam nadzieję, że nie ma Pan na myśli dofinansowania do zakupu lamp, które mają rozświetlić ruiny majątku, które pozostają w zasobie skarbu państwa i straszą w wielu miejscach w Polsce?
Żeby Panu uzmysłowić jak wielka była wartość majątku, przedstawię krótkie zestawienie.
W Polsce funkcjonowało 1666 PGR-ów. Zajmowały powierzchnię 4 milionów hektarów. W skład majątku trwałego i obrotowego PGR-ów wchodziło (oprócz mieszkań pracowniczych) m.in. 850 gorzelni, winiarni i browarów, 234 masarnie i rzeźnie, 378 sklepów, 124 hotele, restauracje i zajazdy, 765 obiektów socjalnych, kulturalnych i sportowych oraz 2222 zespoły tzw. dworskie i pałacowo-parkowe
” – czytamy.

Panie Premierze, co trzecie sprywatyzowane przedsiębiorstwo państwowe w Polsce to dawny PGR. Ludzie tam pracujący nie otrzymali żadnych rekompensat, ani żadnych odszkodowań za utracone miejsca pracy.
Pan chce powołać specjalny fundusz, który ma pomóc gminom, na terenie których funkcjonowały PGR-y, idea szczytna. Tylko jak ten pomysł ma się do tego, co robi pański rząd?
Przecież to pański rząd robi wszystko, by pozbawiać dochodów gminy, w których działają np. spółki pracownicze, a w których zatrudnieni są ludzie z dawnych PGR-ów. Jest to działanie skandaliczne. Zresztą wystarczy posłuchać urzędników z Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa, czy byłego wiceministra rodziny, pracy i polityki społecznej, którzy w ubiegłym roku, na posiedzeniu zespołu parlamentarnego ds. sytuacji ekonomicznej i społecznych w byłych PGR-ach, mówili, że problem pracowników przedsiębiorstw rolnych nie jest ich problemem.
Minister powiedział, że “swego czasu była reforma administracyjna kraju i trudno powiedzieć, gdzie są ci ludzie i gdzie są te miejsca”. To jest działanie urzędników państwowych? To jest brak jakiejkolwiek wiedzy o tym, co się dzieje, albo udawanie, że się tego nie widzi i nie słyszy.
Bacznie śledzę wystąpienia polityków wszystkich opcji, którzy od czasu do czasu – jak królika z kapelusza – wyciągają temat byłych PGR-ów. Przykładem niech będzie wizyta ministra Joachima Brudzińskiego w lipcu 2018 roku w Wartkowie, gdzie odbywał się zjazd byłych pracowników PGR-ów.
Wówczas powiedział: “Przegrali ci, którzy próbowali was ośmieszyć. Przegrał Balcerowicz, przegrali liberałowie, zwyciężyła Polska. Dziś tu bije serce Polski”. I co? Teraz wielu byłych pracowników pegeerów – ze spółek pracowniczych – ląduje na bruku, bo gospodarstwa, w których pracowali się likwiduje.
Uważam, że nie ma nic gorszego w życiu, niż złodziejstwo nadziei. Ci ludzie, choćby w Wartkowie, liczyli, że rząd zajmie się problemem ludzi z byłych PGR-ów, bo to jest już problem pokoleniowy.
Pojawił się materiał z tego spotkania, ale nie dlatego, że dotyczył byłych pracowników pegeerów, ale tylko dlatego, że zbliżały się kolejne wybory. Minister otrzymał od uczestników zjazdu koszulkę z symbolicznym napisem “Przywrócenie godności byłym pracownikom PGR i zadośćuczynienie”. Tego w materiale już nie zauważyłam.
Panie Premierze, nic o nas bez nas!
Społeczność popegeerowska oczekuje poważnego potraktowania, stworzenia funduszu rekompensat i odszkodowań. Stworzenia zespołu eksperckiego, którego częścią będą byli PGR-owcy. Oczekujemy uruchomienia programu wsparcia dla młodych ludzi, podobnego do tego, który dotyczy rolników indywidualnych i ich rodzin.
Panie Premierze, trzeba skończyć z dzieleniem ludzi na polskiej wsi. Tam jest miejsce dla nas wszystkich.
W Polsce setki tysięcy hektarów leżą odłogiem, to jest działanie na szkodę Skarbu Państwa. Ludzie z byłych PGR-ów potrafią zajmować się rolnictwem. Przecież pracują u rolników indywidualnych, niestety najczęściej na czarno i nazywani są parobkami. Nie można tego legitymizować milczeniem, bo jest to przyzwolenie na takie traktowanie ludzi.
Państwo powinno stworzyć możliwość dzierżawienia, zakupu ziemi przez byłych pracowników i ich rodziny. To będzie korzystne dla całego społeczeństwa. Trzeba stworzyć równe szanse na start i wówczas będzie Pan mógł z czystym sumieniem napisać, że rozświetlona została szara rzeczywistość, ale potransformacyjna.
Z poważaniem i nadzieją,
Joanna Warecha
” – kontynuuje.

Czytaj dalej

Foto: youtube/Onet News
Źródło: natemat.pl