Szokujące słowa lekarza o sytuacji w szpitalach. “Musiałem zmarłych układać piętrowo, bo …”

Koronawirus w Polsce nie ustępuje. Mimo że liczba dziennych zakażeń jest ostatnio nieco mniejsza, to niestety rekordy pobijają, liczby osób zmarłych w wyniku zachorowań. Wczoraj liczba zgonów wyniosła 630 osób, co jest absolutnym rekordem od początku pandemii. Tysiące Polaków zarzuca partii rządzącej, Prawu i Sprawiedliwości karkołomną walkę z wirusem oraz nieprzygotowanie podczas letniego okresu, kiedy spodziewano się, że druga fala nadejdzie.

Sam premier Mateusz Morawiecki nie ukrywał podczas konferencji prasowych, że sytuacja w służbie zdrowia jest na granicy wytrzymania. Zapełnione chłodnie, nieprzyjmowani pacjenci ze względu na brak miejsca w szpitalach, czy oddziały bez respiratorów to obecnie normalność. Wielu lekarzy relacjonuje to, co dzieje się w szpitalach. “Musiałem zwozić pięciu zmarłych do chłodni. Po co? By pacjenci nie leżeli obok zwłok. Nie było komu tego zrobić. Potem musiałem zmarłych układać piętrowo, bo nie mamy już miejsca. Przepłakałem pół dnia” – informuje jeden z lekarzy powiatowego szpitala.

W niedzielę musiałem skorzystać z pomocy psychologa. Naprawdę nie wiedziałem, co zrobić. Teraz umierają nie tylko starsi ludzie. Ostatnio zmarły nam dwie około 40-letnie pacjentki.[…] Nie możemy zostawić pacjentów. Między życiem, chorobą a śmiercią jesteśmy tylko my. Jestem wściekły, bo politycy przespali czas na przygotowania na szczeblu centralnym. To właśnie oni powinni teraz zmieniać pampersy, wycierać z odchodów i zmieniać cewniki z moczem. To oni zawiedli” – mówi dla portalu “money.pl” ortopeda na ostatnim roku specjalizacji, Filip Płużański.

Czytaj dalej

Foto: Pixabay.com
Źródło: money.pl