“Kaczyński znalazł się w pułapce…”. Prezes PiS wpadnie w furię po przeczytaniu tego wpisu!

Początek końca PiS. To co wydarzyło się w USA 6 stycznia tego roku (kompromitacja „zamachu” Trumpa i uzyskanie kontroli nad Senatem przez Demokratów) będzie miało ogromny wpływ na sytuację w Polsce. Kaczyński znalazł się w pułapce. Postawił całą kartę na zwycięstwo Trumpa i przegrał” – rozpoczął wpis Roman Giertych, który na swoim oficjalnym Facebook’u w bardzo optymistyczny sposób ocenia nadchodzący wielkimi krokami koniec Prawa i Sprawiedliwości.

To stawianie polegało na takim kursie spraw w Polsce, który musiał wywołać konflikt z UE (szczególnie wprowadzanie dyktatury poprzez przejmowanie wymiaru sprawiedliwości), a z drugiej strony poprzez serwilistyczne zabiegi o poparcie ze strony Trumpa i Republikanów. Te zabiegi o tyle były skuteczne, że rzeczywiście to poparcie otrzymywał. Zniesienie wiz i spektakularne wizyty Dudy u Trumpa i Trumpa u Dudy znacząco przyczyniły się do wygrania przez PiS wyborów w cyklu lat 2018-2020. Jednocześnie jednak ten bliski związek był bezalternatywny. Zerwanie relacji z UE oraz brak możliwości realnej kooperacji z Rosją (przynajmniej oficjalnej współpracy ze względu na nastroje zaplecza wyborczego) stawiało relacje PiS z Partią Republikańską i osobiście z Trumpem jako warunek funkcjonowania w świecie. Ktoś może powiedzieć, że PiS może funkcjonować bez żadnych relacji. Nie może. Aby wygrać następne wybory Kaczyński musiałby wyeliminować realną opozycję. Zabrał się za to jako wicepremier ds. Bezpieczeństwa z wielką energią. Wyeliminowanie opozycji wymaga jednak domknięcia systemu kontroli nad wymiarem sprawiedliwości. Tego domknięcia nie ma, gdyż w sprawach oczywiście politycznych sądy zazwyczaj jeszcze nie idą na pasku prokuratury (gdyby było inaczej, nie pisałbym swobodnie tego felietonu, bo w aresztach nie ma dostępu do internetu). Aby domknąć ten system musiałaby nastąpić wymiana kadr w sądach. Obecnie po upadku i kompromitacji Trumpa jest to niemożliwe. Konsekwencje bowiem takiej spektakularnej zamiany systemu niezawisłych sądów na sądy partyjne mogłyby spowodować taką reakcję administracji Bidena, że nikt nie byłby w stanie w Polsce tego przeżyć. Wyobraźmy sobie, że Biden ogłasza sankcje wobec poszczególnych osób z PiS, sankcje wobec firm zarządzanych przez państwo PiS, odcina wszystkich działaczy PiS od Twittera, Facebooka, Google, czy czego tam jeszcze. I ustanawia zakaz wjazdu na polityków PiS do USA. Przecież nikt w Polsce nie jest w stanie tego przeżyć. Jednocześnie Kaczyński nie może tego nie zrobić, bo czas biegnie na jego niekorzyść. Każdy rok oznacza bowiem kilkaset tysięcy młodych wyborców więcej, którzy w swej masie nienawidzą PiS i oznacza również odchodzenie starszych pokoleń, które raczej sprzyjały PiS (odchodzenie to przyspiesza ponuro nieudolna polityka dotycząca epidemii). W rezultacie za dwa lata nie ma takiej matematycznej możliwości, aby PiS mógł wybory wygrać. Opozycja jest po klęsce Trzaskowskwskiego ciągle oszołomiona, ale na horyzoncie widać, że Donald Tusk z nową siłą zabiera się za politykę w Polsce, co może oznaczać zbudowanie jakiegoś sensownego rozdania przed najbliższymi wyborami. Wyrasta też świeża siła Hołowni, co daje szanse na przyciągnięcie do opozycji nowych wyborców” – kontynuuje.

Pamiętajmy, że Kaczyński ma pełną świadomość tych procesów, ale jednocześnie wie, że nawet chwilowe oddanie władzy w jego przypadku jest niemożliwe, gdyż popełnił cały szeregi przestępstw konstytucyjnych. Szczerze mówiąc, to różni go od Trumpa, który Konstytucji USA właściwie, aż do 6 stycznia, nie naruszał. Z jednej strony więc Kaczyński, aby powstrzymać normalny proces wyborczy musiałby zniszczyć opozycję poprzez normalne dyktatorskie metody takie jak na Białorusi, ale z drugiej strony nie może już tego robić, bo nie ma ochrony ze strony USA. Jeżeli zaś tego nie zrobi, to wybory przegra. Gdyby były one nawet dzisiaj, to już większości w Sejmie z pewnością by nie uzyskał. W normalnej sytuacji politycznej posłowie po połowie kadencji zaczynają się rozglądać za swoją sytuacją przed następnymi wyborami. W obecnej sytuacji ten proces zostanie przyspieszony, bo posłowie będą grali nie tylko o reelekcję, ale o wyjście z odpowiedzialności za przestępstwa konstytucyjne PiS. Tak więc już w tym roku dojdzie do erozji w obozie władzy. Pierwsze symptomy tego procesu już były zresztą widoczne pod koniec zeszłego roku. Ten sam proces z tymi samymi motywami będzie obejmował Prezydenta.
Z tych powodów uważam, że opozycja (i tu jest moim zdaniem szczególna rola D. Tuska) winna przygotowywać warianty startu wyborczego. Winna też rozmawiać z posłami PiS i wypracować mechanizm amnestii dla pierwszych dwudziestu, którzy opuszczą Kaczyńskiego (może nawet rozważyć rozmowy z Dudą, ale tu nie mam pewności). Warte amnestii byłoby przyspieszenie upadku PiS o roku lub dwa. Polska nie jest samotną wyspą. Nastroje w naszym kraju są prozachodnie i nikt nas do strefy wschodniej nie przeniesie. Ponieważ cały świat zachodu uważa obecnie Kaczyńskiego za skrzyżowanie Łukaszenki z człowiekiem-bizonem sfotografowanym w szturmie na Kapitol, to nie ma on szans trwać u władzy. Należy więc ze spokojem i konsekwentnie przygotowywać się do przejęcie władzy i do zaoferowania Polakom programu, który im pomoże takie przejęcie poprzeć
” – zakończył mecenas.

Czytaj dalej

Foto: youtube/Fakty RMF FM
Źródło: Roman Giertych – strona oficjalna