Dziennikarz śledczy ujawnia brutalne praktyki TVP! Tak zastraszano Tomasza Lisa

Mariusz Kowalewski to dziennikarz śledczy, który niegdyś pracował dla Telewizji Polskiej. Niedawno udzielił wywiadu tygodnikowi „Polityka”, w którym opowiedział o brutalnych praktykach stacji. Według niego władze telewizji mają w swoich szeregach szpiegów, którzy nieustannie szukają haków na osoby, który nie są przychylni obecnej władzy. W tym gronie miał być Tomasz Lis, Krzysztof Czabański oraz Jarosław Kurski. 

Tam się nieustannie szuka haków. Na opozycję, ale też na tzw. swoich – powiedział w rozmowie z tygodnikiem. Mariusz Kowalewski opowiedział również, o tym w jaki sposób zastraszany był były pracownik Telewizji Polskiej, Tomasz Lis. W sierpniu 2018 r. wysłano drona na prywatną posesję Tomasza Lisa, gdzieś w Konstancinie. „Newsweek” szykował wtedy jakąś publikację o Kurskim czy o TVP i chciano go wystraszyć. Nie byli zadowoleni, bo Lis nie zauważył tego drona. Nie mógł zresztą, bo już dawno pod tym adresem nie mieszkał – dodał.

Portal naTemat.pl postanowił zapytać o całą sytuację Lisa. Zwykle nie odbieram telefonu, gdy nie wiem kto dzwoni, tak samo było w sierpniowy wieczór zeszłego roku. Widziałem, że ktoś wciąż dzwoni, ale nie odbierałem. Dostałem wtedy smsa: „Proszę odebrać, to pilne, dotyczy żony i córek”. Gdy odebrałem, po drugiej stronie był znany mi od dawna człowiek, obecnie prowadzący programy w TVP. Powiedział krótko: „Newsweek pisze tekst o Jacku Kurskim. To się teraz nie dziw, że TVP zajmie się twoją żoną i dziećmi”. Odpowiedziałem: „koniec rozmowy, wy w TVP nie jesteście dziennikarzami, ale ubekami pracującymi dla władzy” i rzuciłem słuchawką – powiedział.

Czytaj dalej


Źródło: naTemat.pl
Foto: YouTube.com Fakt24.pl screen