Traczyk-Stawska nie odpuszcza i idzie za ciosem. Wbiła Bąkiewiczowi kolejną szpilę!

W niedzielę w 160 miastach i miasteczkach w Polsce odbyły się protesty w związku z kontrowersyjną decyzją Trybunału Konstytucyjnego dotyczącą oceny zgodności z Konstytucją RP wybranych przepisów Traktatu o Unii Europejskiej. Podczas manifestacji przemówiła do Polaków m.in. uczestniczka Powstania Warszawskiego, Wanda Traczyk-Stawska. Jej wystąpienie próbowała zagłuszyć kontrmanifestacja.

Jej liderem był Robert Bąkiewicz. To wtedy Traczyk-Stawska wykrzyczała w jego kierunku słowa, które od kilku dni obiegają całą Polskę: „Milcz, głupi chłopie. Milcz, milcz, milcz, chamie skończony. Milcz, bo ja jestem żołnierzem, który pamięta, jak krew się lała, jak moi koledzy ginęli, ja tu po to jestem, żeby wołać w ich imieniu. Nigdy nikt nie wyprowadzi nas z mojej ojczyzny, która jest Polską„. Bąkiewicz po manifestacji stwierdził, że być może nie do końca rozumie ona rzeczywistość, i jest wykorzystywana przez PO do promowania idei sprzecznych z tymi, o które walczyli uczestnicy Powstania.

Wyraził także chęć spotkania się z Panią Wandą. Ta w odpowiedzi postanowiła wbić mu gwóźdź do trumny. Stwierdziła, że organizacje powołane przez Bąkiewicza powinny zostać zdelegalizowane. „Oni powinni być bezwzględnie zdelegalizowani. To są ludzie, którzy albo dekorują się w swastyki, albo udają, że są powstańcami i noszą nasze przepaski. Ich marsz niepodległości to jest marsz podłości, jeśli się rzuca petardami w okna. Oni są odpowiedzialni za widowiska, które powodują, że my, powstańcy, płaczemy” – powiedziała dla Wirtualnej Polski.

Czytaj dalej

Foto: youtube/Campus Polska Przyszłości, youtube/Łukasz Korwin
Źródło: rp.pl